wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 2

"Sometimes tears say all there is to say"

Serce mi na chwile zamarło. Nie wiedziałam co robić, uciekać, przeprosić, czy bez słowa wyjść z hali. Jak gdyby nigdy nic. Nawet nie wiedziałam kim jest ten człowiek, jednakże szybko się odwróciłam aby zobaczyć tego osobnika. Był wysokim, przystojnym szatynem. W dodatku dobrze zbudowanym. Jego koszulka wskazywała na to, że jest jednym z zawodników Jastrzębskiego Węgla. Mimo wszystko, nie wiedziałam kim jest. Siatkówkę oglądałam sporadycznie – wtedy kiedy miałam na to czas. A miałam go bardzo mało, czego strasznie nienawidziłam. Mężczyzna patrzył się na mnie z ciekawością i zmierzał powolnym krokiem w moim kierunku. Przełknęłam głośno ślinę i zacisnęłam piłkę w swoich rękach. Byłam nieco zaniepokojona, ale też zdezorientowana. Gdy mężczyzna był coraz bliżej mnie, miałam odruch ucieczki, mimo wszystko stałam w miejscu i wpatrywałam się w niego z niepokojem.

-Nic Ci nie zrobię, nie bój się – roześmiał się. Pewnie musiał zauważyć moje „lekkie” zmieszanie, przez co lekko się zarumieniłam. Mimo wszystko poczułam się głupio.

-Nie boję się – odparłam nieśmiało wpatrując się w mężczyznę.

-No dobrze, dobrze – odparł radośnie – Ja chciałem się tylko zapytać…
-Dlaczego tutaj jestem? – dokończyłam za niego – Przypadek…już się zmywam – odparłam z lekkim uśmiechem i odrzuciłam piłkę, którą właśnie trzymałam w rękach. Małymi krokami zmierzałam w stronę wyjścia.

-Nie o to chciałem zapytać! – krzyknął za mną. Niepewnie się odwróciłam i przyjrzałam się mu.

-W takim razie o co? – zapytałam. Mężczyzna powoli zmierzał w moim kierunku. Cały czas się uśmiechał, musiał być z niego naprawdę pozytywny człowiek. Z powodzeniem u płci przeciwnej, bo co jak co, ale trzeba przyznać, przystojny to on był. Po drodze wziął do ręki piłkę i razem z nią do mnie podszedł.

-Chciałem się zapytać, czy grasz w jakimś klubie…- powiedział zdecydowanie – Twoje serwy były naprawdę godne podziwu. .. Masz potencjał..

-Ja?! – prychnęłam – Grałam kiedyś na pozycji przyjmującej w liceum..- mężczyzna lekko się wzdrygnął słysząc moje słowa - .. ale to nie było nic wielkiego – lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam na mężczyznę.

-No to piąteczka, gram na tej pozycji – uśmiechnął się szeroko po czym przybiłam z nim głośną piątkę.

-Siooostra! Gdzie się szlajasz?! – usłyszałam wołanie Klaudii dobiegające z korytarza.

-To ja już sobie pójdę – uśmiechnęłam się nieśmiało i szybkim krokiem wyszłam z hali. Przy drzwiach od razu napotkałam uśmiechnięta Klaudię, która wypatrywała mnie z każdej strony.

-Zabrałaś wszystko co było Ci potrzebne? – zapytałam z troską w głosie.

-Tak, możemy się zbierać – uśmiechnęła się promiennie i razem wyszłyśmy z budynku.

-Nikola! – usłyszałam czyjeś głośne wołanie dobiegające z budynku. Odwróciłam się szybko i ujrzałam biegnącego mężczyznę spotkanego przeze mnie w hali. Przez głowę przebiegło mi tysiące myśli. Ale jedno dobijało mnie najbardziej. Skąd on znał moje imię. Odpowiedź, przyszła szybciej niż się tego spodziewałam.

-Zostawiłaś torebkę na hali – na jego twarzy pojawił się wielki, promienny uśmiech. Zdziwiona nie wiedziałam nawet co powiedzieć.

-Dziękuję – wydukałam powoli – Ale skąd wiedziałeś, że to moja? – zapytałam zdziwiona patrząc się na mężczyznę.

-Byłaś jedyną dziewczyną, która dzisiaj odwiedziła naszą halę. Bo chłopaki raczej torebek nie noszą – roześmiał się i spojrzał na mnie jeszcze raz.

-Ja to bym się z tym stwierdzeniem kłóciła – wtrąciła się radośnie Klaudia.

-Oooo cześć Klaudia! – rzucił mężczyzna.

-No cześć Misiek, fajnie, że dopiero teraz mnie zauważyłeś – odparła z udawanym fochem i poprawiła swoją bluzkę.

-A tak jakoś – podrapał się po karku i ponownie na mnie spojrzał – Michał jestem, Kubiak, Dziku…jak kto woli – uśmiechnął się po raz kolejny i podał mi rękę. Z resztą, on cały czas jest uśmiechnięty. Uścisnęłam jego dłoń i spojrzałam w jego oczy, były hipnotyzujące. Głębokie, zielone, przepiękne. Można było się w nie wpatrywać godzinami.

-Nikola.. – uśmiechnęłam się nieśmiało.

-A to wiem – odparł dumnie.

-Yyyyy a jeśli mogę zapytać, skąd? – Kubiak wskazał palcem na breloczek wiszący na suwaku u mojej torby. No tak, widniało na nim moje imię. Mądra ja.

-No tak…- uśmiechnęłam się nieśmiało.

-Dobra siostra! Zbierajmy się bo nam restaurację zamkną – Klaudia szturchnęła mnie łokciem i uśmiechnęła się promiennie. No tak, po hali, miałyśmy od razu udać się do restauracji.

-Siostra? – zapytał zdziwiony Kubiak. Z jego miny naprawdę chciało mi się śmiać, ale nie mi jedynej, Klaudia tez powstrzymywała się od śmiechu – To ty masz siostrę?! – odparł z jeszcze większym zdziwieniem w oczach patrząc się raz na mnie, raz na Klaudię, pewnie chciał wyłapać jakieś podobieństwo.

-Przyszywana, ale jest – roześmiała się  Klaudia i wzięła mnie pod ramię.

-Bo już myślałem..- westchnął głośno –Ale rzeczywiście, podobne nie jesteście…z wyglądu oczywiście – poprawił się i uśmiechnął się od ucha do ucha.

-Z wyglądu może i nie, ale z charakteru jak najbardziej – wtrąciłam się i spojrzałam na Klaudię, która z uwagą przyglądała się tej rozmowie.

-Serio? To w takim razie będzie miło pogadać z kimś nowym, wpadaj częściej – lekko się speszył i podrapał po karku świdrując po mnie i Klaudii, oczami.

-No przyprowadzać ją chyba będę, w końcu może trochę się rozerwie – szturchnęła mnie łokciem po czym zgromiłam ją wzrokiem

-Akurat bardzo dobrze się tutaj bawię – burknęłam z lekkim uśmiechem na twarzy.

-W swoim mieszkaniu tak dobrze się bawisz? – zapytała zdziwiona po czym się roześmiała. Kubiak cały czas stał i przypatrywał się naszej rozmowie.

-No ciekawie jest – roześmiałam się.

-Haha, te białe ściany ci tak umilają ten czas? – wyszczerzyła się jak głupia po czym dostała ode mnie kuksańca w bok.

-Beżowe ..i NIE!

-Dobra, dobra…ale ja już o to zadbam abyś się tutaj nie nudziła – mrugnęła do mnie okiem i spojrzała na Kubiaka, który miał z nas chyba niezłą polewkę.

-Ja też mogę o to zadbać – poruszał znacząco brwiami, no nie powiem. To było dziwne, bardzo dziwne. Widocznie miałyśmy dość śmieszne miny bo Michał zaczął się z nas śmiać.

-Mhm, może od razu całą drużynę w to zaangażujcie? – zapytałam z ironią w głosie.

-Łasko się zgodzi, Holmes też, Tischer na pewno, z Gierczyńskim problemu nie będzie…- wyliczał na palcach Michał.

-Eeeeej, ale ja tylko żartowałam – burknęłam po czym się roześmiałam.

-Żarty, żartami, ale pomysł niezły – skwitowała z uśmiechem Klaudia.

-Siostraaa..spadaj mi stąd – odparłam mało poważnie.

-Spoko, mogę iść, ale nie wiem jak wrócisz – posłała mi szyderczy uśmiech i spojrzała mi głęboko w oczy. Wiedziałam co chciała powiedzieć, dlatego zgromiłam ją wzrokiem, aby tego nie mówiła. Z pewnością chciała powiedzieć o dzisiejszej akcji ze sklepem. Chyba zrozumiała moje przesłanie i głośno się roześmiała. Zresztą ja też. Biedny Kubiak patrzył na nas zdezorientowany.

-Wy to rozumiecie się bez słów..- stwierdził w końcu.

-No w końcu siostry – odparła dumnie Klaudia i wzięła mnie pod ramię.

-To może chodźmy bo nam tą kawiarnię rzeczywiście zamkną – roześmiałam się i spojrzałam na Klaudię, która mi przytaknęła.

-To  do zobaczenia dziewczyny! – pomachał nam na pożegnanie Michał. Odmachałyśmy mu i poszłyśmy w stronę kawiarni. Podczas naszego spaceru było dużo mniej ludzi szwędających się po mieście, ale może to i lepiej. Mogłyśmy się bardziej powygłupiać, jak to u nas bywa. Po kilkunastominutowym spacerze byłyśmy już w kawiarni w centrum miasta. W budynku było bardzo gorąco, ze względu na upał panujący na zewnątrz. Początek września, a pogoda dopisywała jak nigdy. Zamówiłyśmy lody w pucharkach i kawę  Latte po czym wyszłyśmy z zamówieniem na taras, aby pooddychać świeżym powietrzem. Widok z naszego miejsca był naprawdę piękny. Park rozciągający się przez kilkadziesiąt metrów z wysokimi drzewami oraz piwoniami dookoła. Gdzieniegdzie były też klomby, dobrze zaprojektowane, zachwycały bogactwem, harmonią oraz pięknem trafnie dobranych roślin. Dało się też zauważyć rabaty kwiatowe na murach otaczających cały park. W tyle znajdowało się małe, ale tylko z pozoru, jezioro. Promienie słońca wpadając przez szczeliny między liśćmi drzew, pięknie odbijały się od tafli wody. Gdy zobaczyłam ten widok, odruchowo chwyciłam za telefon, włączyłam aparat i zrobiłam kilka zdjęć.

-Aż tak Ci się tu podoba? – zapytała zdziwiona Klaudia siadając na sowim krześle.

-Nawet nie wiesz jak bardzo – odparłam zadowolona.

-W takim razie będziemy tu częściej przychodzić  - powiedziała po czym wzięła do ust, pierwszą łyżeczkę swoich lodów, po chwili zrobiłam to samo.

-Miły jest ten cały Kubiak – odparłam z uśmiechem przypominając sobie siatkarza.
-Mhmm – mruknęła tylko gdyż buzię miała pełną lodów.

-Jak cała drużyna jest taka, to musi Ci się z nimi dobrze pracować – powiedziałam wpatrując się w przyjaciółkę.

-Wiesz.. najgorzej to nie jest – roześmiała się – Jak chcesz to wpadaj do nas, pośmiejemy się, pogadamy.

-Zobaczymy – uśmiechnęłam się nieśmiało.

-Polubił Cię – stwierdziła z uśmiechem. Byłam zaskoczona tym co mi właśnie Klaudia powiedziała.

-Eeeee?

-Haha, no co? Zdziwiona jesteś? Polubił Cię, taka prawda – wyszczerzyła się po raz kolejny i wzięła lody do ust-No ale przyznaj, przystojny to on jest – poruszała znacząco brwiami przez co roześmiałyśmy się we dwie jak głupie.

-No przystojny, przystojny – potwierdziłam uśmiechając się od ucha do ucha przypominając sobie Kubiaka – A tak w ogóle, to wiesz co? Nie mogę się doczekać pracy u Twojego taty, nie wierzę, że to już jutro – uśmiechnęłam się szeroko i  spojrzałam na Klaudię, która już właśnie kończyła własną porcje lodów.

-Surprise! Ja tam się cieszę, że będziesz u nas pracowała. Mój tata traktuję Cię jak rodzinę – odłożyła swój pucharek na bok i wpiła mój wzrok we mnie.

-Jak rodzinę? – roześmiałam się –To nie za dużo czasem?

-Nieeee – zaprzeczyła.

-Cieszę się bardzo. Fajnie, że chociaż twój tata uważa mnie za rodzinę..- uśmiechnęłam nieśmiało. Tak naprawdę, zamiast się uśmiechać, miałam ochotę się popłakać. Z tęsknoty, ze wzruszenia, radości. Taki napływ emocji, ale nie pozwoliłam na to, aby moje emocje wyszły na jaw, mimo  tego, że Klaudia wie o wszystkim co mnie w życiu spotkało. Myślę, że wie do czego dążyłam tym co właśnie powiedziałam, bo spojrzała na mnie zatroskanymi oczami.

-Mała, nie smuć się..

-Nie smucę się…- wymusiłam lekki uśmiech i dokończyłam swoją porcję lodów.

-Taaa, a ja jestem Królowa Elżbieta II !

-Podobna nawet jesteś.

-Ona ma prawie 90 lat.. dzięki siostra, za taki komplement – burknęłam udając obrażoną.

-Nie o wiek mi chodzi – roześmiałam się.

-Ja już tam wiem o co Ci chodziło! – uśmiechnęła się do mnie i posłała mi wrogie spojrzenie-  Ale nie o tym chciałam Ci powiedzieć… Widzę, że jesteś smutna, nie musisz przy mnie tego udawać , jasne? A teraz głowa do góry! Bo wszystko to, już jest przeszłością – uśmiechnęła się i posłała mi pełne ciepła spojrzenie.


-Może masz rację…
__________________________
Rozdział według mnie - dziwny o.O Ale komentowanie pozostawiam wam! :D
Pozdrawiam! :*

2 komentarze: