"Sometimes tears say all there is to say"
Serce mi na chwile zamarło. Nie wiedziałam co robić,
uciekać, przeprosić, czy bez słowa wyjść z hali. Jak gdyby nigdy nic. Nawet nie
wiedziałam kim jest ten człowiek, jednakże szybko się odwróciłam aby zobaczyć
tego osobnika. Był wysokim, przystojnym szatynem. W dodatku dobrze zbudowanym.
Jego koszulka wskazywała na to, że jest jednym z zawodników Jastrzębskiego
Węgla. Mimo wszystko, nie wiedziałam kim jest. Siatkówkę oglądałam sporadycznie
– wtedy kiedy miałam na to czas. A miałam go bardzo mało, czego strasznie
nienawidziłam. Mężczyzna patrzył się na mnie z ciekawością i zmierzał powolnym
krokiem w moim kierunku. Przełknęłam głośno ślinę i zacisnęłam piłkę w swoich
rękach. Byłam nieco zaniepokojona, ale też zdezorientowana. Gdy mężczyzna był
coraz bliżej mnie, miałam odruch ucieczki, mimo wszystko stałam w miejscu i
wpatrywałam się w niego z niepokojem.
-Nic Ci nie zrobię, nie bój się – roześmiał się. Pewnie
musiał zauważyć moje „lekkie” zmieszanie, przez co lekko się zarumieniłam. Mimo
wszystko poczułam się głupio.
-Nie boję się – odparłam nieśmiało wpatrując się w
mężczyznę.
-No dobrze, dobrze – odparł radośnie – Ja chciałem się tylko
zapytać…
-Dlaczego tutaj jestem? – dokończyłam za niego –
Przypadek…już się zmywam – odparłam z lekkim uśmiechem i odrzuciłam piłkę,
którą właśnie trzymałam w rękach. Małymi krokami zmierzałam w stronę wyjścia.
-Nie o to chciałem zapytać! – krzyknął za mną. Niepewnie się
odwróciłam i przyjrzałam się mu.
-W takim razie o co? – zapytałam. Mężczyzna powoli zmierzał
w moim kierunku. Cały czas się uśmiechał, musiał być z niego naprawdę pozytywny
człowiek. Z powodzeniem u płci przeciwnej, bo co jak co, ale trzeba przyznać,
przystojny to on był. Po drodze wziął do ręki piłkę i razem z nią do mnie
podszedł.
-Chciałem się zapytać, czy grasz w jakimś klubie…-
powiedział zdecydowanie – Twoje serwy były naprawdę godne podziwu. .. Masz
potencjał..
-Ja?! – prychnęłam – Grałam kiedyś na pozycji przyjmującej w
liceum..- mężczyzna lekko się wzdrygnął słysząc moje słowa - .. ale to nie było
nic wielkiego – lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam na mężczyznę.
-No to piąteczka, gram na tej pozycji – uśmiechnął się
szeroko po czym przybiłam z nim głośną piątkę.
-Siooostra! Gdzie się szlajasz?! – usłyszałam wołanie
Klaudii dobiegające z korytarza.
-To ja już sobie pójdę – uśmiechnęłam się nieśmiało i
szybkim krokiem wyszłam z hali. Przy drzwiach od razu napotkałam uśmiechnięta
Klaudię, która wypatrywała mnie z każdej strony.
-Zabrałaś wszystko co było Ci potrzebne? – zapytałam z
troską w głosie.
-Tak, możemy się zbierać – uśmiechnęła się promiennie i
razem wyszłyśmy z budynku.
-Nikola! – usłyszałam czyjeś głośne wołanie dobiegające z budynku. Odwróciłam się szybko i ujrzałam biegnącego mężczyznę spotkanego przeze mnie w hali. Przez głowę przebiegło mi tysiące myśli. Ale jedno dobijało mnie najbardziej. Skąd on znał moje imię. Odpowiedź, przyszła szybciej niż się tego spodziewałam.
-Zostawiłaś torebkę na hali – na jego twarzy pojawił się
wielki, promienny uśmiech. Zdziwiona nie wiedziałam nawet co powiedzieć.
-Dziękuję – wydukałam powoli – Ale skąd wiedziałeś, że to
moja? – zapytałam zdziwiona patrząc się na mężczyznę.
-Byłaś jedyną dziewczyną, która dzisiaj odwiedziła naszą
halę. Bo chłopaki raczej torebek nie noszą – roześmiał się i spojrzał na mnie
jeszcze raz.
-Ja to bym się z tym stwierdzeniem kłóciła – wtrąciła się
radośnie Klaudia.
-Oooo cześć Klaudia! – rzucił mężczyzna.
-No cześć Misiek, fajnie, że dopiero teraz mnie zauważyłeś –
odparła z udawanym fochem i poprawiła swoją bluzkę.
-A tak jakoś – podrapał się po karku i ponownie na mnie spojrzał – Michał jestem, Kubiak, Dziku…jak kto woli – uśmiechnął się po raz kolejny i podał mi rękę. Z resztą, on cały czas jest uśmiechnięty. Uścisnęłam jego dłoń i spojrzałam w jego oczy, były hipnotyzujące. Głębokie, zielone, przepiękne. Można było się w nie wpatrywać godzinami.
-Nikola.. – uśmiechnęłam się nieśmiało.
-A to wiem – odparł dumnie.
-Yyyyy a jeśli mogę zapytać, skąd? – Kubiak wskazał palcem
na breloczek wiszący na suwaku u mojej torby. No tak, widniało na nim moje
imię. Mądra ja.
-No tak…- uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Dobra siostra! Zbierajmy się bo nam restaurację zamkną –
Klaudia szturchnęła mnie łokciem i uśmiechnęła się promiennie. No tak, po hali,
miałyśmy od razu udać się do restauracji.
-Siostra? – zapytał zdziwiony Kubiak. Z jego miny naprawdę
chciało mi się śmiać, ale nie mi jedynej, Klaudia tez powstrzymywała się od
śmiechu – To ty masz siostrę?! – odparł z jeszcze większym zdziwieniem w oczach
patrząc się raz na mnie, raz na Klaudię, pewnie chciał wyłapać jakieś
podobieństwo.
-Przyszywana, ale jest – roześmiała się Klaudia i wzięła mnie pod ramię.
-Bo już myślałem..- westchnął głośno –Ale rzeczywiście,
podobne nie jesteście…z wyglądu oczywiście – poprawił się i uśmiechnął się od
ucha do ucha.
-Z wyglądu może i nie, ale z charakteru jak najbardziej –
wtrąciłam się i spojrzałam na Klaudię, która z uwagą przyglądała się tej
rozmowie.
-Serio? To w takim razie będzie miło pogadać z kimś nowym,
wpadaj częściej – lekko się speszył i podrapał po karku świdrując po mnie i
Klaudii, oczami.
-No przyprowadzać ją chyba będę, w końcu może trochę się
rozerwie – szturchnęła mnie łokciem po czym zgromiłam ją wzrokiem
-Akurat bardzo dobrze się tutaj bawię – burknęłam z lekkim
uśmiechem na twarzy.
-W swoim mieszkaniu tak dobrze się bawisz? – zapytała
zdziwiona po czym się roześmiała. Kubiak cały czas stał i przypatrywał się
naszej rozmowie.
-No ciekawie jest – roześmiałam się.
-Haha, te białe ściany ci tak umilają ten czas? –
wyszczerzyła się jak głupia po czym dostała ode mnie kuksańca w bok.
-Beżowe ..i NIE!
-Dobra, dobra…ale ja już o to zadbam abyś się tutaj nie
nudziła – mrugnęła do mnie okiem i spojrzała na Kubiaka, który miał z nas chyba
niezłą polewkę.
-Ja też mogę o to zadbać – poruszał znacząco brwiami, no nie
powiem. To było dziwne, bardzo dziwne. Widocznie miałyśmy dość śmieszne miny bo
Michał zaczął się z nas śmiać.
-Mhm, może od razu całą drużynę w to zaangażujcie? – zapytałam
z ironią w głosie.
-Łasko się zgodzi, Holmes też, Tischer na pewno, z
Gierczyńskim problemu nie będzie…- wyliczał na palcach Michał.
-Eeeeej, ale ja tylko żartowałam – burknęłam po czym się
roześmiałam.
-Żarty, żartami, ale pomysł niezły – skwitowała z uśmiechem
Klaudia.
-Siostraaa..spadaj mi stąd – odparłam mało poważnie.
-Spoko, mogę iść, ale nie wiem jak wrócisz – posłała mi
szyderczy uśmiech i spojrzała mi głęboko w oczy. Wiedziałam co chciała
powiedzieć, dlatego zgromiłam ją wzrokiem, aby tego nie mówiła. Z pewnością
chciała powiedzieć o dzisiejszej akcji ze sklepem. Chyba zrozumiała moje
przesłanie i głośno się roześmiała. Zresztą ja też. Biedny Kubiak patrzył na
nas zdezorientowany.
-Wy to rozumiecie się bez słów..- stwierdził w końcu.
-No w końcu siostry – odparła dumnie Klaudia i wzięła mnie
pod ramię.
-To może chodźmy bo nam tą kawiarnię rzeczywiście zamkną –
roześmiałam się i spojrzałam na Klaudię, która mi przytaknęła.
-To do zobaczenia
dziewczyny! – pomachał nam na pożegnanie Michał. Odmachałyśmy mu i poszłyśmy w
stronę kawiarni. Podczas naszego spaceru było dużo mniej ludzi szwędających się
po mieście, ale może to i lepiej. Mogłyśmy się bardziej powygłupiać, jak to u
nas bywa. Po kilkunastominutowym spacerze byłyśmy już w kawiarni w centrum
miasta. W budynku było bardzo gorąco, ze względu na upał panujący na zewnątrz.
Początek września, a pogoda dopisywała jak nigdy. Zamówiłyśmy lody w pucharkach
i kawę Latte po czym wyszłyśmy z
zamówieniem na taras, aby pooddychać świeżym powietrzem. Widok z naszego
miejsca był naprawdę piękny. Park rozciągający się przez kilkadziesiąt metrów z
wysokimi drzewami oraz piwoniami dookoła. Gdzieniegdzie były też klomby, dobrze
zaprojektowane, zachwycały bogactwem, harmonią oraz pięknem trafnie dobranych
roślin. Dało się też zauważyć rabaty kwiatowe na murach otaczających cały park.
W tyle znajdowało się małe, ale tylko z pozoru, jezioro. Promienie słońca
wpadając przez szczeliny między liśćmi drzew, pięknie odbijały się od tafli
wody. Gdy zobaczyłam ten widok, odruchowo chwyciłam za telefon, włączyłam
aparat i zrobiłam kilka zdjęć.
-Aż tak Ci się tu podoba? – zapytała zdziwiona Klaudia
siadając na sowim krześle.
-Nawet nie wiesz jak bardzo – odparłam zadowolona.
-W takim razie będziemy tu częściej przychodzić - powiedziała po czym wzięła do ust, pierwszą
łyżeczkę swoich lodów, po chwili zrobiłam to samo.
-Miły jest ten cały Kubiak – odparłam z uśmiechem
przypominając sobie siatkarza.
-Mhmm – mruknęła tylko gdyż buzię miała pełną lodów.
-Jak cała drużyna jest taka, to musi Ci się z nimi dobrze
pracować – powiedziałam wpatrując się w przyjaciółkę.
-Wiesz.. najgorzej to nie jest – roześmiała się – Jak chcesz
to wpadaj do nas, pośmiejemy się, pogadamy.
-Zobaczymy – uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Polubił Cię – stwierdziła z uśmiechem. Byłam zaskoczona tym
co mi właśnie Klaudia powiedziała.
-Eeeee?
-Haha, no co? Zdziwiona jesteś? Polubił Cię, taka prawda –
wyszczerzyła się po raz kolejny i wzięła lody do ust-No ale przyznaj,
przystojny to on jest – poruszała znacząco brwiami przez co roześmiałyśmy się
we dwie jak głupie.
-No przystojny, przystojny – potwierdziłam uśmiechając się
od ucha do ucha przypominając sobie Kubiaka – A tak w ogóle, to wiesz co? Nie
mogę się doczekać pracy u Twojego taty, nie wierzę, że to już jutro –
uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na
Klaudię, która już właśnie kończyła własną porcje lodów.
-Surprise! Ja tam się cieszę, że będziesz u nas pracowała.
Mój tata traktuję Cię jak rodzinę – odłożyła swój pucharek na bok i wpiła mój
wzrok we mnie.
-Jak rodzinę? – roześmiałam się –To nie za dużo czasem?
-Nieeee – zaprzeczyła.
-Cieszę się bardzo. Fajnie, że chociaż twój tata uważa mnie
za rodzinę..- uśmiechnęłam nieśmiało. Tak naprawdę, zamiast się uśmiechać,
miałam ochotę się popłakać. Z tęsknoty, ze wzruszenia, radości. Taki napływ
emocji, ale nie pozwoliłam na to, aby moje emocje wyszły na jaw, mimo tego, że Klaudia wie o wszystkim co mnie w
życiu spotkało. Myślę, że wie do czego dążyłam tym co właśnie powiedziałam, bo
spojrzała na mnie zatroskanymi oczami.
-Mała, nie smuć się..
-Nie smucę się…- wymusiłam lekki uśmiech i dokończyłam swoją
porcję lodów.
-Taaa, a ja jestem Królowa Elżbieta II !
-Podobna nawet jesteś.
-Ona ma prawie 90 lat.. dzięki siostra, za taki komplement –
burknęłam udając obrażoną.
-Nie o wiek mi chodzi – roześmiałam się.
-Ja już tam wiem o co Ci chodziło! – uśmiechnęła się do mnie
i posłała mi wrogie spojrzenie- Ale nie
o tym chciałam Ci powiedzieć… Widzę, że jesteś smutna, nie musisz przy mnie
tego udawać , jasne? A teraz głowa do góry! Bo wszystko to, już jest
przeszłością – uśmiechnęła się i posłała mi pełne ciepła spojrzenie.
-Może masz rację…
__________________________
Rozdział według mnie - dziwny o.O Ale komentowanie pozostawiam wam! :D
Pozdrawiam! :*
genialny blog! pisz częściej :D
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Postaram się :)
UsuńPozdrawiam:*