W nocy usnęłam dosyć szybko, jednak deszcz bijący o moje
szyby, często mnie budził. W tamtych
chwilach sięgałam po swoje mp3 i słuchałam ulubionych piosenek, przy których
zawsze się rozmarzałam. Nad ranem nie mogłam już spać, słońce które wstało już
wcześniej, raziło mnie po oczach, a sama ja ,nabrałam ochoty do życia.
Odłożyłam swoje Mp3, które było zaplątane w moich nogach, na szafkę nocną i
pościeliłam łóżko. Dzisiaj nie miałam nic ważnego do pracy, mimo moich
sprzeciwień aptekę prowadził dziś Pan Jarek. Chciałam zostać, ale był na tyle
uparty, że mi na to nie pozwolił. Teraz już wiedziałam po kim Klaudia jest tak
uparta. Wzięłam więc ubrania przygotowane wczoraj i poszłam z nimi do łazienki.
Umyłam się, wyszczotkowałam zęby i związałam włosy w wysokiego kucyka. Założyłam
luźny szary T-shirt, czarne legginsy i szare Vansy. Oczy musnęłam tylko tuszem
do rzęs i wyszłam z łazienki. Po drodze zakręciło mi się w głowie kilka razy,
przez co mało co nie upadłam. Stwierdziłam, że to z powodu braku witamin.
Podeszłam więc do szafki i wyjęłam z niej pudełeczko z tabletkami. Połknęłam
jedną i zaczęłam robić śniadanie. Szybko je zrobiłam i zjadłam po czym siadłam
na sofie i zaczęłam krążyć po kanałach. Mimo iż była piękna pogoda na polu, po
deszczu nie było widać ani śladu, ja siedziałam w pokoju z pilotem w ręku. To
mnie dobijało, strasznie dobijało. Moje lenistwo, a może nieśmiałość. Niechęć poznania nowych ludzi, w sumie to nie
wiem. W pewnym sensie byłam na siebie
zła, nie pasował mi taki styl życia, ale jakoś nie miałam ochoty go zmieniać.
Podczas oglądania mojej kochanej telenoweli usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi,
powolnie wstałam trzymając się sofy, aby nie przewrócić się, gdyż zawroty głowy
trzymały się mnie jeszcze. Gdy otworzyłam drzwi, spostrzegłam w nich roześmianą
twarz mojej przyjaciółki.
-No część siostra! – powiedziała uśmiechnięta.
-Siemka, siemka – odpowiedziałam całując ją w policzek
–Wejdź do środka – zaprosiłam ją do mieszkania. Ta nic nie odpowiedziała, tylko
zmierzyła mnie wzrokiem i położyła rękę na moim czole – Co? – zapytałam,
patrząc na nią zdezorientowana.
-Ty jesteś chora – powiedziała poważnie i wzięła mnie pod
ramię –Chodź, zmierzę Ci temperaturę – odparła stanowczo i przeszła ze mną do
salonu.
-Klaudia….co ty dajesz, świetnie się czuję – wymusiłam lekki
uśmiech i spojrzałam na nią z wyrzutem. Spojrzała na mnie z ironią i podeszła
do szafki stojącej obok lodówki, wyjęła z niej apteczkę, w której znajdował się
termometr. Szybko z nim do mnie podeszła i kazała mi się położyć –Ale
Klaudiaaa! – jęknęłam.
-Żadne ale! – powiedziała stanowczo.
-Zachowujesz się jak moja matka… - roześmiałam się, po czym
stwierdziłam, że źle dobrałam swoje słowa. Gdyż ja swojej matki nie miałam.
Mina od razu mi zrzedła, Klaudia to zauważyła i odwróciła wzrok. Pewnie nie
wiedziała jak ma się zachować, zresztą nie dziwie się jej. Szybko zmieniłam
temat biorąc termometr do ręki – Zaraz się przekonasz, że wcale chora nie
jestem – powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Kto się przekona, ten się przekona. Ja tam czułam, że masz
z 39 stopni, jak nie więcej – mruknęłam i podeszła do fotela, stojącego obok i
zdjęła z niego narzutę – Połóż się dziecko – uśmiechnęła się.
-To „dziecko” jest starsze od Ciebie – fuknęłam śmiejąc się.
-Może, ale nie dzisiaj – roześmiała się i przykryła mnie
narzutą.
-A tak w ogóle, to po co tu dzisiaj przyszłaś? – zapytałam
gdy ta usiadła obok mnie.
-No wiesz, chciałam Cię wyciągnąć z tej nory, na zakupy –
roześmiała się i zdjęła kurtkę, która miała na sobie – Ale jak zobaczyłam Cię w
takim stanie, to od razu zmieniłam zdanie – odparła poważnie po czym spojrzała
na mnie jeszcze raz – Blada, policzki czerwone, zmęczona. Dziewczynoooo, na
pewno jesteś chora… - nie dokończyła po przerwał jej dźwięk termometru, który
sygnalizował o wyjęciu go spod pachy. Szybko to zrobiłam i podałam termometr
Klaudii.
-A nie mówiłam? – prychnęła – 39 stopni, pozdrawia -
sztucznie się uśmiechnęła.
-Co? – zdziwiłam się – Wcale się na tyle nie czuję –
odparłam wstając z łóżka.
-Te! Ty mi się tu stąd nie ruszasz nigdzie! – powiedziała
stanowczo i pogroziła mi palcem, co wyglądało dosyć dziwnie.
-No okej, okej – powiedziałam zrezygnowana i przykryłam się
narzutą – Ale ty masz przecież prace debilu – fuknęłam i spojrzałam na nią z
wyrzutem.
-Poradzą sobie beze mnie, jak coś to mają do mnie telefon,
będą do mnie dzwonić – mrugnęła okiem i poszła do kuchni – Sok malinowy czy
herbata? – krzyknęła.
-Sok – odpowiedziałam włączając telewizor.
-Proszę, sok i tabletki – podeszła do mnie z tacą, na której
były wszystkie wypowiedziane przez nią rzeczy.
-Dzięki Klaudia, ale nie musisz się mną zajmować, jestem już
dorosła – powiedziałam po czym wzięłam łyk gorącego soku.
-Oj tam, ktoś musi się Tobą zaopiekować, a w ogóle, to
spędzimy trochę czasu razem, nie? – roześmiała się po czym usiadła na fotelu,
stojącego obok. Po obejrzeniu kilku odcinków telenoweli telefon Klaudii, zaczął
natarczywie dzwonić, przez co dostałam okropnego bólu głowy. Chyba naprawdę
byłam chora.
-Przepraszam – powiedziała Klaudia po czym szybko odebrała
telefon –Tak? – powiedziała do głośnika – O cześć Misiek! – odpowiedziała z
uśmiechem, natychmiastowo na mojej twarzy pojawił się niesamowity banan, od
ucha do ucha – No jestem u Nikoli, bo leży chora, nie wiem gdzie ona łaziła, że
się tak przeziębiła – roześmiała się. Ja natychmiastowo przybiłam faceplama
przypominając sobie wczorajszy spacer w deszczu z Miśkiem, być może dlatego
byłam chora – No leży bidula z 39 stopniami gorączki – kontynuowała – Okeeej, a
po co dzwoniłeś? Tak tylko żeby się zapytać co robię? Dziwny jesteś… -
powiedziała z lekkim uśmiechem – To do jutra – odpowiedziała i zakończyła
rozmowę.
-Co chciał? – zapytałam spoglądając na przyjaciółkę.
-W sumie to nie wiem, zapytał się co robię i …tyle –
odpowiedziała bez entuzjazmu po czym znów wlepiła wzrok w telewizor. Przez
następne pół godziny oglądałyśmy jakiś program muzyczny, nawet mi się spodobał.
Klaudii chyba też, bo występował w nim jej ulubiony piosenkarz. Prawie przez
cały czas jarała się nim jak kamera była skierowana wprost na niego. Nagle
usłyszałyśmy dźwięk dzwonka do drzwi.
- Kogo tam nieeesie – jęknęłam i przykryłam twarz narzutą
–Niech spada gdzie indziej – mruknęłam, a zadowolona Klaudia podeszła do drzwi,
aby je otworzyć.
-Misiek?! – powiedziała podniosłym, a zarazem zdziwionym
głosem. Na to słowo zareagowałam jak po
zażyciu dużej dawki kofeiny – Co ty tutaj robisz? – zapytała Klaudia
wpuszczając go do środka.
-Jestem – odparł z ironią spoglądając na nią jak na idiotkę.
-Eeeee..a dokładniej? – zapytała.
-Stoję – wyszczerzył się jak głupi i wszedł do salonu .
-Z tego co zauważyłam to ty zawsze stoisz – zaśmiała się i
odwiesiła kurtkę Michała.
-If you know what I mean! – krzyknęłam z salonu nie
podnosząc się z sofy. Zawsze musiałam coś swojego wtrącić do rozmowy, a akurat
wtedy, była znakomita sytuacja.
-Chora, ale humorek dopisuje – Michał powolnym krokiem
wszedł do salonu i podszedł bliżej łóżka, po czym klęknął przed nim, raczej
przede mną. W jednej ręce trzymał siatkę pomarańczy a w drugiej przeróżne soki
i słodycze.
-Co to? – zapytałam wskazując na jego torby, nie miałam siły
nawet wstać z sofy.
-Jak widzisz, same teraz najpotrzebniejsze rzeczy. Dla
Ciebie oczywiście! – powiedział z entuzjazmem po czym poszedł do kuchni i
odstawił wszystko na blat kuchenny. Był w moim mieszkaniu niecałe 5 minut a już
zachowywał się jak u siebie. Nie ukrywam, było to denerwujące, ale i śmieszne.
Gdy Misiek wrócił z kuchni usiadł w fotelu a Klaudia obok niego, na oparciu.
-Nie żebym była nieprzyjemna, wredna czy coś… - zaczęłam –
Ale po co przyszedłeś do mojego mieszkania? – roześmiałam się.
-Wiesz, to przeze mnie jesteś chora …
-Co? – Klaudia przerwała
mu prawie piszcząc. Kubiak głęboko westchnął i spojrzał na mnie
błagalnie.
-Mówiłem, że mnie zabije gdy się dowie, że przeze mnie
jesteś chora?- powiedział z wyrzutem patrząc na mnie śmiejącymi się oczami.
-Było skłamać – prychnęłam uśmiechając się szeroko.
-Wiesz, że ja nie umiem kłamać! – fuknął Misiek.
-Eheee – odparła Klaudia wywracając oczami.
-Masz coś do mnie….Klaudyna? – prychnął Kubiak spoglądając
na przyjaciółkę.
-No raczej, bo Twoje ostatnie wykręty z treningu były raczej
marne… - uśmiechnęła się z ironią. Kubiak cały czas patrzył się na nią
zdezorientowany.
-Wszyscy wiedzą, że po ostatnim meczu z Asseco poszedłeś z
Zibim na piwko – wyszczerzyła się głupio i dała mu kuksańca w bok.
-Ale to jeden raz… - Misiek posmutniał i spojrzał na nią z
żalem.
-A! I nie mów na mnie Klaudyna!
-Paciemu?
-Bo pójdę do trenera i zaserwuję Ci taki wycisk na treningu,
że go na długo popamiętasz! – pogroziła mu palcem po czym u mnie, jak zwykle, na
twarzy pojawił się ogromny banan.
-Dobrze…..Klaudusiu… - odparł Misiek wpatrując się w Klaudię
maślanymi oczami.
-Nic nie poprawia mi nastroju bardziej, niż wasze kłótnie! –
roześmiałam się patrząc na tą dwójkę.
-Widzisz Misiek! Musimy się częściej kłócić! – powiedziała z
entuzjazmem przyjaciółka.
-A bardzo chętnie! – powiedział śmiejąc się od ucha do ucha.
-To teraz Misiek, spowiadaj się, czemu Nikola jest chora?
–spojrzała na niego z wyrzutem.
-Heeeeeej, to moja wina – uśmiechnęłam się do Klaudii po czym
mrugnęłam do niej okiem.
-No wylazła menda w deszcz z domu , przewiało ją i tyle.
Zauważyłem ją, dałem jej bluzę, żeby nie zmarzła, ale to chyba nie podziałało…
- wytłumaczył Misiek cały czas na mnie spoglądając.
-Ale… - zaczęłam – ŻYJĘ! – dokończyłam po czym wszyscy się
roześmieliśmy.
-Dobra młodzieży! Idę zaparzyć herbatę, kto chce jaką? –
zapytała Klaudia podnosząc się z oparcia fotela.
-Sok malinowy poproszę, znowu – powiedziałam uśmiechając się
do przyjaciółki.
-A to ja też – odparł Misiek. Klaudia pokiwała tylko głową i
momentalnie znalazła się za drzwiami od kuchni. Michał wstał z fotela i
powolnym krokiem do mnie podszedł po czym uklęknął przed sofą. Położył swoją
głowę na ramionach, które wcześniej założył na sofę. Dzieliło mnie wtedy od
niego, maksymalnie 15 centymetrów, poczułam się wtedy bezpiecznie, ale gdy jego
oczy wpatrywały się bezczynnie w moje, moje ciało ogarnęło ciepło. Mimowolnie
się uśmiechnęłam.
-Przepraaaaszam – wymruczał.
-Ale za co? – prychnęłam – Gdyby nie ty, ze mną byłoby
jeszcze gorzej – uśmiechnęłam się od ucha do ucha i przykryłam się narzutą.
Misiek tylko uniósł kąciki swoich ust i przykrył mnie jeszcze jednym kocem,
który leżał na podłodze.
-Wiesz co? – zaczął.
-Hm?
-Adres się przydał – mrugnął okiem i usiadł po turecku
naprzeciwko mnie.
-Widzisz, ale szybko się z Tobą nie rozerwę – wyszczerzyłam
się do niego przypominając sobie naszą wczorajsza rozmowę.
-Oj tam.. kiedyś jeszcze pojedziemy na jakiś biwak czy coś!
Weźmiemy Klaudię i może chłopaków – uśmiechnął się do mnie – Oczywiście po
Twojej chorobie – dodał szybko.
-Wy? – zapytałam ze zdziwieniem.
-A co ty myślisz? Że my gwiazdki jakieś jesteśmy? – prychnął
po czym spojrzał na mnie z dezaprobatą.
-Eeeeee – wydukałam po czym się roześmiałam.
-To się kochana mylisz! – pogroził mi palcem – Czasami
lubimy się wyrwać poza miasto i pojechać na jakiś biwak czy coś – odparł z
uśmiechem na twarzy.
-To ok – powiedziałam bez entuzjazmu po czym położyłam się
na plecy i zaczęłam się wpatrywać w sufit. Momentalnie nade mną znalazł się
Kubiak, jego twarz od mojej dzieliło zaledwie 10 centymetrów, wpatrywał się w
moje oczy. Czułam się zawstydzona i onieśmielona, czułam jak się czerwienię.
Momentalnie na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Spadaj! – odepchnęłam lekko ręką jego twarz – Bo Cię
zarażę! – uśmiechnęłam się do niego, ale ten pozostał niewzruszony i nadal był
przychylony nade mną.
-No to co – wzruszył ramionami - Czyli zgadzasz się? – zapytał wpatrując się w
moje oczy.
-Niech Ci będzie – westchnęłam.
__________________________________
Taki dziwny ten rozdział o.O A wy co o nim myślicie? :)
Fajny rozdział, a nie dziwny ! ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga i Miśka w nim;>
Pozdrawiam i zapraszam do siebie;)
Nie sądziłam, ze tak potoczą się losy bohaterki .. :D.
OdpowiedzUsuńhttp://beenoughopowiadanie.blogspot.com/ zapraszam :D