wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 4

"It may not seem like very much but I'm 
                                                           yours"



Dni mijały bardzo szybko. Mimo codziennej rutyny, byłam nareszcie szczęśliwa. Codziennie chodziłam do swojej pracy, która, jak dotąd uwielbiałam. Nie sprawiało mi to żadnej trudności, aby wstawać o szóstej bądź siódmej rano. Wstawałam z łóżka szczęśliwa, po prostu. Do apteki przychodzili akurat tacy ludzie, z którymi mogłam porozmawiać na przeróżne tematy, pośmiać się. Oni zdecydowanie ułatwiali mi pracę. Pan Jarek także przychodził mnie sprawdzać, ale to tylko przez kilka pierwszych dni. Później widywałam go coraz rzadziej. Niekiedy, gdy mieliśmy mało klientów, przychodził i siadał na sofie w aptece, rozmawialiśmy wtedy o wszystkim. Posiadał cechy wspaniałego, opiekuńczego ojca, najlepszego. Czasami zazdrościłam Klaudii, że ma kogoś takiego przy sobie. Ja niestety takiej możliwości nie miałam, co bardzo mnie bolało. Mimo iż upłynęło tyle lat, wspomnienia raniły mnie tak bardzo, jak kiedyś. Mimo tego, że nie miałam rodziny, cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z rodziną Klaudii. Im więcej czasu z nią spędzałam, tym bardziej czułam się jak jej cząstka. W pewnym sensie było mi też głupio. Połowę dnia przesiadywałam w aptece u Pana Jarka, potem do Klaudii do mieszkania, niekiedy jej mama zapraszała mnie nawet na domowe obiady. Przychodziłam z wielką chęcią. Zdeklarowałam się także, że  zaproszę ich do mnie, na mój, niezbyt domowy, ale obiad. Myślę, że ten „plan” wejdzie kiedyś w życie. Bardzo by mi na tym zależało. Natomiast Klaudię planowałam zaprosić na porządną kawę, po tym wszystkim co dla mnie zrobiła. Gdy miałam wolną chwile po pracy, zawsze odwiedzałam ją w biurze, a następnie obie oglądałyśmy treningi chłopaków z trybun. To dzięki niej poznałam tak wspaniałych ludzi. Wszyscy byli bardzo mili, zabawni, wbrew pozorom, normalni. Bardzo lubiłam spędzać z nimi czas, niekiedy nawet zaprosili mnie na boisko, ze względu na Kubiaka, który wygadał wszystkim, że w liceum grałam w siatkówkę. Opinie o mojej grze były dobre, ale ja wiem, że to nieprawda. Co jak co, ale Jastrzębianom to ja do pięt nie dorastałam. Dosłownie. Gdy chłopaki wyjeżdżali na mecze, hala była pusta, przychodziłam wtedy do Klaudii i razem się na niej wygłupiałyśmy. Było wtedy naprawdę miło, mogłyśmy spędzić ze sobą jeszcze więcej czasu. Nie tak jak dzisiaj. Swoją pracę zaczynałam już od 7 rano, a kończyłam o 17. Na złość pogoda wcale dziś nie dopisywała, było pochmurnie i brzydko. Słońca nie było widać wcale. Niechętnie wstałam z łóżka i ubrałam się do pracy. Gdy wychodziłam z mieszkania założyłam kurtkę i botki gdyż widać było, ze jesień zbliża się wielkimi krokami, mimo tych wszystkich upałów. W duchu modliłam się o to, aby dzisiejszy dzień się jak najszybciej skończył. Marzyłam tylko o tym, aby znaleźć się w swoim mieszkaniu, wziąć do rąk książkę i zatopić się w świat bohaterów. Najpierw jednak musiałam wypełnić swoją zmianę.

Mijała ona nadzwyczajnie szybko, ludzie, którzy odwiedzali aptekę, byli bardzo mili, a Ci którzy przychodzili z dziećmi, zostawali na dłużej aby schronić się przed deszczem, który padał za oknem. Gdy odsłoniłam zasłony ujrzałam ponure, szare Jastrzębie. Nie było już tak wesołe jak wcześniej. Ludzi na ulicach było niewiele, a jak już byli, skrywali się pod parasolami. Na koniec mojej zmiany, zamknęłam aptekę i odwiesiłam klucze. Pana Jarka nie było, wyjechał na kilka dni w interesach. Prawdopodobnie dlatego pracowałam dzisiaj tak długo. Szczęśliwa wyszłam z budynku, mina mi niestety zrzedła gdy zauważyłam, że nie wzięłam ze sobą parasola. Skorzystałam z faktu, że deszcz przestał na chwilę padać i szybko przebiegłam kilka ulic. Na moje nieszczęście krople deszczu znów zaczęły spadać na moją głowę. Schowałam się pod zadaszeniem jednego z marketów. Do domu miałam dosyć daleko więc postanowiłam przeczekać. Po kilku minutach stania w miejscu, moje ciało przeszło zimno. Cała zaczęłam się trząść. Podeszłam do stoiska stojącego obok i kupiłam gorącą czekoladę na ogrzanie.

-Hej! – usłyszałam znajomy mi głos. Odwróciłam się w stronę Kubiaka. Stał z drugiej strony ulicy z parasolem w ręku i torba treningową przewieszoną na ramieniu. Lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy gdy go zobaczyłam. Szybko przebiegł przez ulicę i natychmiastowo znalazł się obok mnie.

-Ty już chyba do końca zwariowałaś – powiedział z niepokojem w głosie.

-Eeee, ale o co chodzi? – zapytałam zdziwiona uważnie mu się przyglądając.

-Jest burza, deszcz zacina jak głupi, a ty stoisz przemoknięta  pod sklepem…no wariatka no… - westchnął.

-Jaka wariatka? – zmrużyłam oczy – Z pracy wracam – roześmiałam się cicho.

-Będziesz chora, mówię Ci! – pogroził mi palcem – Czekaj – powiedział czule i kucnął. Otworzył 
swoją torbę treningową i wyjął z niej swoją klubową bluzę – Zakładaj – nakazał, podając mi ubranie. Zdziwiłam się i popatrzyłam się na niego lekko zdezorientowanym wzrokiem – Wyprana jest, nie śmierdzi – roześmiał się.

-W to akurat wierze – uśmiechnęłam się szeroko.

-No to zakładaj – ponaglił mnie.

-Nie.

-Dlaczego?

-Przecież sucha jestem – odparłam bezinteresownie  oddając mu bluzę.

-Ten deszcz wymył z Ciebie, resztki Twojego rozumu… - westchnął i spojrzał na mnie jak na idiotkę – Jesteś przemoczona do suchej nitki. Zakładaj i to już..

-Dobrze tatooo – odpowiedziałam sztucznie słodkim głosem po czym założyłam bluzę Michała.

-A teraz chodź, odprowadzę Cię do domu. Deszcz ma padać cały czas, w nocy również..

-Michał, nie rób sobie przeze mnie kłopotów. Proszę Cię – powiedziałam cicho wpatrując się jego zaniepokojoną twarz. Uważnie mi się przyjrzał po czym kącik jego ust lekko się podniósł.

-Jakie kłopoty? – roześmiał się – Kłopoty to ja będę miał jak Klaudia się dowie, że Ci nie pomogłem – odparł z uśmiechem – A teraz chodź – machnął ręką, abym weszła pod jego czarny parasol. Niepewnym krokiem podeszłam do Michała i skryłam się pod materiałem -  Tylko wiesz, musisz mi powiedzieć gdzie mieszkasz, bo tak łazić w koło parku nie będziemy, jak ostatnio, co nie?  - spojrzał na mnie z góry przyglądając się mi. Gdy zauważył, że na niego patrzę, od razu odwrócił wzrok. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym, jak krążyliśmy wokół parku rozmawiając  na przeróżne tematy.

-Ciekawie by było – roześmiałam się.

-Tak w deszczu….mhm… Tylko potem zapalenie krtani, gardła albo płuc murowane – wyszczerzył się dając mi kuksańca w bok – Wykluczenie z gry pewne. Opiekowałabyś się mną wtedy!

-A kto wtedy by się mną zajmował? – zapytałam z udawanym przerażaniem.

-Na pewno nie ja – roześmiał się patrząc na moją minę.

-No na pewno ty! – powiedziałam stanowczo śmiejąc się na głos.

-Skończyłabyś na OIOMIE. Pozdrawiam – powiedział poważne po czym wybuchnął śmiechem, 
zresztą, ja również to zrobiłam – A tak naprawdę to gdzie mieszkasz? – zapytał po chwili spaceru po parku.

-Rybnicka – uśmiechnęłam się nieśmiało, po czym obydwoje skręciliśmy w odpowiednią ulicę – To tam – wskazałam palcem na mój blok.

-Zazdroszczę widoków – odparł nieśmiało się uśmiechając.

-Prawidłowo. Śliczne są – kiwnęłam z uznaniem głową. Po chwili byliśmy już pod moim blokiem, szybkim krokiem podeszliśmy pod zadaszenie. Michał złożył parasol po czym oparł się o ścianę.

-Dziękuję, po raz kolejny, że mnie odprowadziłeś. No i przepraszam za kłopoty – odparłam nieśmiało i spojrzałam na Kubiaka, który w tamtym momencie bacznie obserwował samochody przejeżdżające ulicą.

-A ja Ci po raz kolejny mówię, to nie był żaden kłopot – odparł spoglądając na mnie – Ja tam widzę same plusy – roześmiał się i odwrócił się w moją stronę.

-Na przykład jakie? – roześmiałam się.

-Hmmm..O! Wiem gdzie mieszkasz – odparł dumnie po czym dostał ode mnie niezłego kuksańca w bok.

-I tak nie znasz numeru mojego mieszkania – odparłam szyderczo się uśmiechając. Kubiak zmierzył mnie wzrokiem.

-Zawsze mogę popytać Twoich sąsiadów o taką jedną brunetkę z niebieskimi oczami, dokładnie, farmaceutkę – odparł obojętnie patrząc na mnie z góry.

-I tak Ci nie otworzę – powiedziałam z udawaną powagą po czym odwróciłam się aby nie zauważył, że się śmieje.

-Eee, no to wejdę oknem – powiedział stanowczo szczerząc się przy tym jak głupi do sera.

-A po co? – zapytałam zdezorientowana.

-Żebyś się ciołku rozerwała trochę – szturchnął mnie ramieniem.

-Rozrywki mam w sam raz…

-Mhm..układanie leków na półkach kolorami.. rzeczywiście, świetna rozrywka – przerwał mi mówiąc bez żadnego entuzjazmu.

-Wcale nie! – udawałam obrażoną.

-No dobra, dobra. Nie obrażaj się – szturchnął mnie ramieniem i posłami mi jeden ze swoich najlepszych uśmiechów.

-Nie obraziłam się – uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam wzrok.

-W takim razie dobra z Ciebie aktorka..

-Nie dobra, wybitna! – wyszczerzyłam się . Stojąc pod zadaszeniem zauważyłam, że nadal mam na sobie bluzę Michała.  Szybko zdjęłam ją  z siebie.

-Co ty robisz?- zapytał zdezorientowany patrząc na moje ruchy.

-Rozbieram się, nie widać? – powiedziałam z ironią w głosie. Michał zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i głupio się uśmiechnął.

-Nie mam nic przeciwko – odparł wyszczerzony patrząc się na mnie śmiejącymi się oczami. Nie miałam zielonego pojęcia o co mu chodzi.

-Co ty… - powiedziałam cicho analizując każde słowo Kubiaka. Po chwili doszłam do tego, co miał na myśli –Debilu! Bluzę tylko zdejmuję! – roześmiałam się i walnęłam pięścią w jego ramię.

-Ał! – jęknął – Masz! – podsunął swoje ramie pod mój nos –Całuj! – nakazał.

-Co?! -  zdziwiłam się.

-No boli, pocałuj to przestanie – odparł poważnie patrząc się na mnie swoimi dużymi oczami. Zwykle te oczęta działały cuda, jednak nie tym razem, pozostałam nieugięta.

-Sam się pocałuj! – powiedziałam stanowczo śmiejąc się w głos.

-Gdybym tylko mógł – westchnął- A nie chcesz to nie! – powiedział masując swoje ramie ręką – Inne dały by się za to zabić – prychnął udając obrażonego.

-Inne to nie ja – odpowiedziałam uśmiechnięta. Misiek pozostawał jednak nie wzruszony. Stał odwrócony do mnie bokiem i przyglądał się przejeżdżającym ulicą samochodom. Podeszłam bliżej niego, wspięłam się na palce i lekko pocałowałam jego policzek. Tym razem reakcja była natychmiastowa. Kubiak odwrócił się do mnie przodem i uważnie mi się przyjrzał. Czułam się nieco nieswojo.

-Za co to? – zapytał lekko zdezorientowany.

-Za tą odprowadzkę – odparłam rozglądając się po okolicy.

-A za ta ranę to kiedy całus będzie? – powiedział wskazując palcem na swoje ramię.

-Ranę? – popatrzyłam się na niego jak na idiotę – Gdzie tu ty widzisz ranę? – zaśmiałam się.

-Ja ją widzę – odparł poważnie i schylił się nadstawiając swój policzek.

-Nie tym razem – zaśmiałam się lekko poklepując ręką jego policzek.

-Chamska jesteś… -jęknął spoglądając mi prosto w oczy.

-Nie. Szczerze jestem po prostu – odparłam wyszczerzona – Dziękuję – powiedziałam z uśmiechem podając Miśkowi bluzę, którą wcześniej z siebie zdjęłam.

-Spoko, polecam się na przyszłość – mrugnął okiem i schował bluzę do torby.

-To ja się w takim razie ulatniam, do zobaczenia  - powiedziałam po czym odwróciłam się w stronę drzwi wejściowych.

-Do zobaczenia! – odpowiedział. Sądząc po jego głosie, mogłam się domyślić, że uśmiechał się w tamtej chwili. Mimowolnie, uśmiech pojawił się także na mojej twarzy.

-Pani Nikolu! – usłyszałam głos dochodzący z naprzeciwka. To był mój sąsiad, machał do mnie jakimiś papierami. Szybkim krokiem do niego podeszłam – Pani mieszka pod numerem 19?- zapytał.

-Tak.

-W takim razie ,proszę – podał mi papiery nieśmiało się uśmiechając – Listonosz chciał wręczyć osobiście, ale Pani nie było. Postanowiłem sam Pani to dać.

-Dziękuję Panu bardzo – uśmiechając się, skinęłam lekko głową i podeszłam w stronę drzwi wejściowych ciągle patrząc w świstek papieru, wyglądało mi to na zwykłe rachunki. Moją drogę jednak przerwała jedna duża rzecz, jak się później okazało, jeden duży człowiek.

-Teraz już wiem gdzie mieszkasz – Misiek wyszczerzył się od ucha do ucha po czym dźgnął mnie w żebra i odszedł zadowolony w stronę centrum Jastrzębia.

-Chamciuch! – krzyknęłam za nim po czym on odwrócił się i uśmiechnięty pomachał mi. Prychnęłam tylko i weszłam do swojego bloku aby później odpocząć w swoim mieszkaniu.
 ______________________
Co myślicie o tym rozdziale? :) Może być ? :) 

2 komentarze:

  1. Może być? Jasne! Bardzo fajny.
    Fajne są te dialogi i relacje między nią i Kubiakiem :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. dobry jest!;d zapraszam do siebie ;)
    http://siatkarskielovestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń