piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 6

"They say bad things happen for a reason
But no wise words gonna stop the bleeding"

Po kilku dniach wylegiwania się w łóżku, czułam się już dużo lepiej, co prawda, katar mnie męczył cały czas, ale byłam już zdolna do wyjścia spod kołdry. Z racji tego, że miałam dziś wolne, postanowiłam odwiedzić chłopaków podczas treningów i pogadać z Klaudią. Tym razem na spokojnie. Cały ten czas się mną opiekowała i przychodziła po pracy aby pomóc mi w mieszkaniu. Nie potrzebowałam tego i odsyłałam ją do siebie, ale była na tyle uparta, że nie  ruszyła się z miejsca. Jej obecność bardzo mi pomogła, ale gdy odchodziła do siebie, czułam dziwną pustkę. W mieszkaniu było cicho, słychać było tylko mój ciężki oddech i dźwięki dochodzące z telewizora , bądź laptopa. Misiek  odwiedził mnie jeszcze kilka razy, przynosił mi z dnia na dzień coraz więcej rzeczy do jedzenia, gdyż cały czas dręczyły go wyrzuty sumienia, że to przez niego byłam chora. Wcale tak nie było, wmawiałam mu to, ale był równie uparty co Klaudia. Niechętnie wstałam z sofy i poprzeciągałam się we wszystkie strony, wstałam i pewnym krokiem podeszłam do okna, aby zobaczyć jaka jest pogoda. Odsłoniłam zasłony co spowodowało,  że słońce mnie oślepiło. Jego promienie, mimo wczesnej godziny, były bardzo mocne. Od razu się uśmiechnęłam i przetarłam oczy, otworzyłam okno i zabrałam się za ścielenie sofy. Wszystko ładnie poukładałam, koce złożyłam i włożyłam do szafy. Jeszcze raz spojrzałam na pokój, był w kiepskim stanie, ale postanowiłam, że większe porządki sporządzę po powrocie od Klaudii. Pewnym krokiem ruszyłam do sypialni, po drodze minęłam lustro wiszące na ścianie, zatrzymałam się i odwróciłam się w jego stronę, aby zobaczyć jak wyglądam. Ładny obrazek to nie był. Oczy miałam podpuchnięte, włosy potargane, a całość uwieczniła moja bladość. Tak być nie może – powiedziałam w duchu i ruszyłam do sypialni. Z szafy wyjęłam czarne legginsy, sweter wełniany i botki. Z tym wszystkim ruszyłam do łazienki. Szybko się rozebrałam, weszłam pod prysznic i pozwoliłam na to aby woda obmyła moje ciało. Wyszorowałam się dokładnie i umyłam włosy, po wyjściu z kabiny wysuszyłam się, włosy też . Stojąc w szlafroku zrobiłam makijaż i ułożyłam włosy, zostały mi już tylko ubrania. Szybko je założyłam i wyszłam z łazienki, natychmiastowo skierowałam się w stronę lustra, w którym się przeglądałam ostatnio. O niebo lepiej – powiedziałam po cichu zadowolona z efektu końcowego. Teraz dopiero, poczułam się świeżo i dobrze. Zmyłam  siebie tę całą chorobę. Uśmiechnięta wróciłam do łazienki i posprzątałam pozostałości po mojej porannej toalecie. Po wszystkim zjadłam śniadanie i wyszłam z mieszkania aby spotkać się z Klaudią i chłopakami. Już po wyjściu z bloku poczułam to świeże powietrze, którego tak mi wcześniej brakowało. Szybkim krokiem ruszyłam do hali. Gdy się już tam znalazłam, z wejściem nie miałam problemu, zaprzyjaźniona z Klaudią pani sprzątaczka wpuściła mnie bez słowa sprzeciwu. Gdy byłam już na korytarzu usłyszałam dźwięk odbijanej piłki, gwizdy butów i krzyki chłopaków. Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Szybkim krokiem poszłam na schody aby pójść do biura Klaudii. Korytarz, który prowadził do jej pokoju, był zarówno balkonem, z którego było widać cały parkiet.  Podeszłam do barierek i oglądałam chłopaków, którzy zacięcie ze sobą rywalizowali, oczywiście na żarty. Po kilku minutach zaszłam do Klaudii.

-Co ty tutaj robisz?! – wstała z krzesła i spojrzała na mnie  z wyrzutem, kiedy to ja tylko przeszłam przez próg jej gabinetu.

-Jestem – odparłam bez entuzjazmu – Nie cieszysz się? – udałam obrażona. Wiedziałam, że to ją lekko zdenerwuje, ale w tym wypadku nie miała nic do gadani. Uśmiechnęłam się do niej przepraszająco.

-Cieszę – odparła spoglądając na mnie wrogim wzrokiem – Miałaś jeszcze leżeć w łóżku – powiedziała po czym podsunęła krzesło pod biurko abym mogła na nim usiąść.

-Mendaczu… - jęknęłam siadając naprzeciwko przyjaciółki – Jestem już zdrowa- powiedziałam spoglądając w jej tęczówki.

-No chyba sobie żartujesz – prychnęła – Miałaś leżeć jeszcze przez kilka dni! – powiedziała z wyrzutem.

-Po co mam się ta kisić? – zapytałam zdezorientowana.

-Eeeeee..żeby wyzdrowieć ? – spojrzała na mnie jak na idiotkę po czym zanurzyła się w stercie papierów, które właśnie uzupełniała.

-Jak już wyzdrowiałam – odparłam zdziwiona.

-Michał Cię zabije – wyszczerzyła się do mnie – No właśnie, chodźmy do nich na dół – powiedziała po czym wstała zza biurka. Kiwnęłam tylko głową i ruszyłam za przyjaciółką. Lekkim truchtem dotarliśmy do drzwi prowadzących na boisko. Od razu skierowałyśmy się na trybuny. Chłopaki byli zajęci grą, więc przez kilka minut nie zauważyli nas. Lecz później Misiek zobaczył, że ich obserwujemy i natychmiastowo do nas podbiegł. Minę miał dziwną, jakby złą.

-Co tam? – zapytałam uśmiechnięta spoglądając z dołu na Kubiaka. Ten założył ręce na tors i uważnie mi się przyjrzał.

-Straciłaś rozum do reszty? – zapytał poważnie. Chciałam wykryć z jego twarzy jakiekolwiek emocje, ale nie udało mi się. Poker Face.

-Jakieś tam resztki się jeszcze znajdą – uśmiechnęłam się do niego lekko.

-Ja tam sądzę, że nawet tych resztek tam nie ma – prychnął i kucnął tak, że jego twarz znajdowała się naprzeciwko mojej.

-Są – odparłam dumnie i uważnie mu się przyjrzałam. Wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami z żalem ale i z wyrzutem.

-Serio?

-No tak.

-To po co dzisiaj przychodziłaś? – zapytał się mnie spoglądając raz na mnie raz na Klaudię, być może chciał aby ona też coś wtrąciła, powiedziała coś. Ale przyjaciółka siedziała w bezruchu wpatrując się w grających na boisku chłopaków.

-Bo się stęskniłam – zrobiłam maślane oczy i spojrzałam na Miśka. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech 
– Żeby nie było! Za wami wszystkimi – dodałam podnosząc serdeczny palce do góry.

-Jasne, jasne – prychnął – Tak sobie wmawiaj. Było leżeć małpo, jeszcze chora jesteś – w tamtej chwili przybiłam pięknego faceplama. Miałam nadzieję, że chociaż Misiek nie będzie drążyć tego tematu.

-Kubiak, na boisko! – wyszczerzyłam się do Kubiaka po czym wskazałam palcem na grających chłopaków na boisku.

-Palcem się nie pokazuje – odparł poważnie po czym na jego twarzy pojawił się duży uśmiech.

-Bo?

-Bo jajo. A tak poważnie to miałem dzisiaj do Ciebie wpaść po treningu. Mam soki, leki inne duperoły – skrzywił się.

-Innym razem – mrugnęłam okiem po czym przeczesałam ręką jego włosy. Ten lekko się zachwiał po czym wstał i usiadł koło mnie na krzesełku. Spojrzał na zapatrzoną Klaudię po czym od razu się uśmiechnął.

-Kochaś zaraz przyjdzie – odparł wyszczerzony. Klaudia od razu na niego spojrzała z wyrzutem i zgromiła go swoim wzrokiem. Sama byłam zdziwiona, nie wiedziałam o co chodzi.

-Klaudiaaaa – zaczęłam niepewnie, spoglądając raz na wyszczerzonego Kubiaka, raz na nią.

-No co ty ode mnie chcesz? – roześmiała się.

-Chcesz mi… - nie dokończyłam gdyż podbiegł do nas nasz kapitan.

-Cześć Nikola – Michał wesoło przywitał się ze mną po czym od razu usiadł koło Klaudii.

-Oni są razem? – zapytałam po chichu Kubiaka.

-Zarzekają się, że nie. Ale ja tam widzę co się święci – odparł dumny.

-To ja jestem w takim razie…kijowo poinformowana.

-Czyli jak zawsze – roześmiał się po czym dostał ode mnie mocnego kuksańca w bok.

-Ale małpa – powiedziałam przez zęby.

-Z kogo? – wtrąciła się Klaudia. Oderwała się od zaciętej rozmowy z Łasko. Mimo wszystko, fajnie ze sobą wyglądali. Tylko denerwował mnie fakt, że jesteśmy ze sobą tak blisko, a ona nie mówi mi o wszystkim. Ale w końcu to jej życie, może nie potrzebnie się wtrącam. Kubiak zauważył to, że chciałam pogadać z Klaudią, więc wstał z trybun i razem z Michałem odszedł w stronę boiska.

-Z Ciebie – odparłam z udawanym „fochem”.

-A to dlaczego? – zapytała znowu uważnie mi się przyglądając. Uśmiechnęłam się do niej a potem spojrzałam na Łasko, później znowu na nią. Klaudia zauważyła o co mi chodzi po czym schowała swoja twarz we włosach. Mimo tego dało się zauważyć, że jest uśmiechnięta.

-Mnie nie musisz okłamywać – powiedziałam ciągle spoglądając na nią – Coś się święci nie? – wyszczerzyłam się do niej i poruszałam znacząco brwiami, ta podniosła głowę i uśmiechnęła się jeszcze szerzej – Szczęścia skarby – przytuliłam ją i pocałowałam w policzek.

-Dziękujemy – powiedziała cicho mocno mnie przytulając.

-Ale powiedz mi jedno… -  odparłam gdy już wyrwałam się z jej uścisku –Jak długo wy…

-Dwa miesiące – odparła wyszczerzona ale zarówno patrzyła na mnie lekko bojącym się wzrokiem. Zresztą się nie dziwię, miałam ochotę ją zabić.

-I ty mi to dopiero teraz mówisz? – jęknęłam i oparłam plecy o krzesło.

-Nie było okazji – uśmiechnęła się do mnie po czym wyciągnęła lusterko aby poprawić makijaż.

-Taaaa…widujemy się codziennie – burknęłam i spojrzałam na nią z żalem w oczach.

-Oj tam oj tam… - westchnęła.

-Jestem wkurzona – odparłam krzyżując ręce.

-Ej no nie bądź zła już na mnie….

-Nie na Ciebie ! – burknęłam spoglądając na zagrywającego Kubiaka.

-To na kogo? – zapytała z zaciekawieniem w oczach.

-Na siebie – odparłam ponuro nie spoglądając na przyjaciółkę.

-A to dlaczego? – po kolejnym jej pytaniu miałam wrażenie, jakby prowadziła ze mną wywiad.

-Bo ten ciul – palcem wskazałam na Kubiaka, oczy Klaudii od razu spoczęły na nim – Pierwszy się zorientował, że między Tobą a Łasko iskrzy… - burknęłam niezadowolona. Ta tylko uśmiechnęła się od ucha do ucha i rozsiadła się na krześle – Łasko na dywanik! – krzyknęłam do atakującego. Ten przybiegł do nas truchtem i stanął przed nami.

-Słucham dyktatorze – odparł poważnie a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wstałam z krzesła i podeszłam do niego jeszcze bliżej, tak, że stałam z nim twarz w twarz, a racze, twarz w tors. Podniosłam głowe do góry i spojrzałam mu w oczy.

-Łasko… - powiedziałam poważnie chcąc wypatrzyć z niego jakiekolwiek emocje, stał niewzruszony a uśmiech ne schodził mu z twarzy. Można było dopatrzyć się też lekkiego zdziwienia w jego oczach. Po chwili przytuliłam się do niego z całej siły – Opiekuj się nią dobrze – powiedziałam ciągle się do niego przytulając. Łasko przez chwilę nie odpowiadał ale to pewnie dlatego, że nie wiedział o tym, że wiem o jego związku z Klaudią.

-Będę – odparł po chwili. Odczepiłam się w końcu od niego i znowu stanęłam naprzeciwko niego.

-Jak coś jej się stanie…to nie daruję! – pogroziłam mu palcem i znowu usiadłam na trybunach koło Klaudii. W mgnieniu oka pojawił się koło nas Kubiak, uśmiechnięty od ucha do ucha podszedł do Łasko, objął go i poklepał po plecach.

-Stary, szczęścia! – powiedział wyszczerzony, ja tylko zgromiłam go wzrokiem, ale później sama się roześmiałam widząc ich szczęście – Mam pomysł – odparł po chwili przyjmując poze myśliciela, spoglądał na każdego raz po raz, po czym przystanął na mnie – Nikola już jest w to trochę wtajemniczona – powiedział cwaniacko się uśmiechając.

-Że co? – zapytała zdziwiona. Nie miałam zielonego pojęcia o czym on mówi. Wszystkie oczy były wtedy skierowane na mnie. Tylko ja patrzyłam ze zdezorientowaną mina na Kubiaka.

-Biwak – poruszał znacząco brwiami i uśmiechnął się jak głupi do sera. Ja tylko przybiłam pięknego faceplama i schowałam twarz w dłonie. Nawet nie wiedziałam co o tym mysleć. Gdy za pierwszym razem Michal mi o tym powiedział, myślałam, że żartuje. Teraz okazało się, że nie. Po chwili namysłu stwierdziłam, że to może być naprawde dobry pomysł. A ja się troche rozerwę i bliżej poznam Kubiaka i Łasko. Sporzałam z dołu na Kubiaka i tylko pokiwałam twierdząco głową.

-Myśleliśmy nad tym, aby w weekend wyjechać we czwórkę nad biwak. Wiecie, jeziorko, ognisko…takie sprawy – poruszał znacząco brwiami i czekał na odpowiedź Klaudii i Michała. Wymieniali ze sobą spojrzenia, wydawało mi się, że są temu przychylni, a Klaudii, ten pomysł nawet się spodobał.

-Okej – odparła zadowolona – Ale kiedy?

-Następny weekend mamy wolny – odparł zadowolony Misiek.


-Zapowiada się ciekawie – odparłam z uśmiechem przyklejonym na twarzy spoglądając na wszystkich po kolei.
____________________________________
Kto wygra mecz?! POLSKA! :D Co sądzicie o tym rozdziale? :)

1 komentarz: